Zacznę od tego, że lubię ten typ pochwały,  zwłaszcza kiedy chwalą mnie ci z którymi współpracuję.

O kurcze jak ty szybko myślisz. Tak szybko znajdujesz skuteczne rozwiązanie.

Czasami słyszę z ich ust.

No bo kto nie lubi pochwał? A tak na marginesie, to pochwały są bardzo potrzebne do rozwoju, a fałszywa skromność przynosi więcej szkody niż zysku.

Pracuję jednak wtedy, kiedy nikt nie widzi. Siedzę sobie i rozmyślam te wszystkie scenariusze i rozpisuję sobie te emocjonalno – społeczną grę. Jak kto się zachowa? Co w tej konkretnej sytuacji powie? Wtedy nie trwa to minut pięć. Pracowicie rozpisuję sobie scenariusze by moim podopiecznym (nie lubię słowa klient) szybko przedstawić skuteczne rozwiązanie ich problemu. Bo tego ode mnie oczekują.

Jednak za tymi kreskami i słowami na kartce,  kryją się żywi ludzie ze swoimi emocjami.

Właśnie o tym nie wolno zapominać,  kiedy tak siedzisz sam i rozkręcasz ludzką psychikę na drobne cząsteczki to musisz  zachować świadomość  ich istnienia.

Codziennie toczy się ta gra. Czy tego chcemy,  czy nie chcemy. Wyborem jest jednie to,  czy jesteśmy pionkiem czy figurą. Mimo iż w świecie społecznym już tak jest, że albo ty jesteś myśliwym, albo na ciebie polują, to jednak teoria gier udowadnia jasno, że najbardziej opłaca się współpraca, a najmniej wojna.

Słowa nie tylko mogą uderzać, ale mogą być też jak sztylety. Dlatego trzeba o tym pamiętać.  Choć w pierwszej fazie to zawsze tylko i wyłącznie kartka papieru.

Właśnie dlatego wolę o tym pamiętać. Bo etyka ratuje nas przed tym, że sami nie stajemy się kolejną kreską lub emitonką na scenariuszu zachowań.

 

 

 

Reklamy