Partyjne sitwy w strachu. Chcą im zajrzeć w polityczne portfele!

portfel polityczny

Mój poprzedni tekst nie był niczym odkrywczym i aż sam zdziwiłem się ze dotychczas przeczytało go trochę ponad 5 tysięcy internautów. Z politykami różnego szczebla mam do czynienia od lat, a że lubię się wsłuchiwać w to co ludzie mówią, więc mniej więcej wiem co tam sobie w głowach układają.

Od początku powrotu do SLD i wyboru Leszka Millera na przewodniczącego partii, w   prywatnych rozmowach z politykami SLD oraz w publicznych komentarzach twierdziłem, że Miller zaprowadzi ich na polityczne dno. Bo Miller to zwierze telewizji pogrobowej. Takiej jakie resztki widzimy w niektórych programach TVNu.

Bo Miller zachowywał się jak medialny klaun. Facet rzucający tylko szybkimi,  choć trafnymi bon motami, za którymi niestety nic nie szło. W polityce na długim dystansie trzeba czegoś więcej,  bo inaczej ta przeraźliwa pustak intelektualna i tak wyjdzie na jaw.   A chcąc mieć wiarygodny i spójny wizerunek, bon motu używa się w jakimś celu. U Millera celem jest sama błyskotliwość. Król uwierzył we własną doskonałość i jak w baśni lata goły do telewizorni,  a polityczny dwór twierdzi,  że ma zajebiste ubranko czyli wizerunek,  bojąc się szefowi narazić.  Na te samą chorobę jak widać  popadł urzędujący prezydent Bronisław Komorowski. Chyba więc  nie przypadkiem w mądrych księgach napisano, że pycha kroczy przed upadkiem.

Nadal twierdzę, że wybory na prezydenta RP to jedynie poligon dla politycznych ugrupowań jak zachować się w wyborach właściwych i dla nich najważniejszych,  czyli tych parlamentarnych. Politycy też tak myślą o czym świadczy zachowanie Leszka Millera, który nie omieszkał poinformować w mediach, że przewodniczący ugrupowania nie bierze odpowiedzialności z wybryki i wymyki pani kandydatki Ogórek, która jak gdyby nigdy nic jutro znów się pojawi w Pudelku, czyli tam gdzie jej miejsce.  Bo wszyscy ci zwodowi politycy,  tak jak Miller, Kaczyński,  Tusk, czy Komorowski, Pałac Prezydencki traktują jak miejsce, w którym można przewalić trochę politycznej kasy. Oficjalny budżet intytulacji Prezydenta RP tylko w tym roku,   to 168 milionów złotych. I o te  pieniądze toczy się ta gra, bo władzy tam tyle co kot napłakał.

Większość z nas zastanawia  się czemu do polityki nie idą ludzie porządni? A  ja zaprzeczam tej teorii. Do polityki wchodzą ludzie porządni i to w 90 procentach. Jednak system jest tak skonstruowany, że te swoja porządność muszą schować do kieszeni, bo inaczej kariera ich będzie krótka. Bo niby jak mają znaleźć się na liście do sejmu lub senatu jeżeli będą brykać liderom ugrupowań, którzy dawno zapomnieli co to znaczy być „człowiekiem porządnym” co znaczy dotrzymywać słowa. Co znaczy tłumaczyć się z niespłonionych obietnic lub zmiany politycznego kursu. Bo wszyscy liderzy polityczni to pogrobowcy dawnego przełomu. Dzieci nawiedzonego Adam Michnika, który tak uwierzył we własny geniusz, że gotów jest powiedzieć dziś, że demokracja jest do dupy,  bo przygrywamy z PIS do przerwy.

Tymczasem wielki Michnik zapomniał, że  to nie z PIS przegrywa,  ale ze społeczeństwem,  bo w Polsce już jest tak źle,  że glosować trzeba przeciw,  a nie za. Bo na tle ojca pedofila lepszy ojciec alkoholik, który czasem bredzi w pijackim widzie,  ale nadal kupuje dzieciom cukierki kiedy wraca z pracy. A ojciec pedofil tylko patrz jak swoje pociechy wydymać. Więc nie dziwota, że społeczeństwo się buntuje.

Podejmujemy decyzje wiedzeni negatywnym impulsem. Bo nas ci pseudo pookrągłostołowi liderzy  tak wytresowali. A teraz politruk Michnik udaje  oburzenie i nazywa wyborców szczujnią. Choć on sam zasługuje na miano  pierwszej  szczuji  RP. Diabeł ubrał się orant i na mszę dzwoni ogonem.

Z  liderami polskich partii politycznych jest znacznie gorzej niż myślimy, że jest.  Rozpiera ich pycha władzy, gdyż większość z tych osób demokrację traktuje jak nieżyjący Andrzej Lepper garnitur. Niewygodny straszenie ale trzeba się w nim pokazać. A potem wskakują w dres i w czarną kominiarkę i dalej nas łupią używając do tego Urzędów Skarbowych, CBA, prokuratury  i sądów. W ich mniemaniu demokracja ma służyć jedynie im i ma realizować tylko ich społeczne postulaty.  Tak pojmowana demokracja potrafi  doprowadzić do tego,  że w zakres demokracji będzie wchodzić nawet niewolnictwo.

Ale popis tego co nas czeka w polityce dał Paweł Kukiz, który w relacji na żywo wprost oskarżył media i dziennikarzy o nieuczciwość  i interesowność w zniewalaniu demokratycznego państwa. Co gorsza Kukiz to nie demagog. Kukiz ma rację.  Dlatego wieszczę, że Kukiz stanie się, w krótkim czasie Viktorem Orbanem polskiego życia politycznego. A wtedy drżycie stare polityczne wydmuszki,  bo ideowiec Kukiz nikomu nie odpuści.  I nie ma znaczenia, czy on ma pomysł na rządzenie. Kukiz trafnie diagnozuje nastroje społeczne i wierzy w to co mówi.

Ale jeszcze większym zagrożeniem niż JOWy Pawła Kukiza może być dla tych partyjnych elit nawoływanie znanego prawnika Piotra Waglowskiego,  by w ramach demokratycznej przejrzystości ujawnić wszystkie umowy cywilno prawne zawarte przez kancelarię prezydenta RP. Jeżeli pomysł zostanie podchwycony przez media głównego nurtu i dajmy na to przez Kukiza,  a już o tym napisało Mony.pl,  to w polskiej demokracji naprawdę może nastąpić przełom. Przełom niewygodny dla politycznej sitwy.

Przypominam, że wszystkie partie reprezentowane w Sejmie przegrały niedawno sprawy przed sądami administracyjnymi o dostęp do informacji publicznej. Jeśli nagle dostrzegający obywateli przed drugą turą kandydaci na urząd Prezydenta RP chcą wykazać minimum proobywatelskości, to proszę bardzo, jest prosty test na szczerość intencji. Z racji tego, że Prezydent Komorowski jest urzędującym prezydentem będzie miał nieco łatwiej, by zrealizować tę propozycję. Ale i p. Andrzej Duda też ma tu możliwości działania. O co chodzi? O opublikowanie w BIP wykazów umów cywilnoprawnych zawartych za pieniądze publiczne.

Napisał na swoim blogu znany prawnik.

To o co dopomina się Waglowski jest zagrożeniem dla wszystkich umoczonych w  te  biznesową politykę,  gdyż pokazałoby nam,  kto bierze udział w tym towarzystwie wzajemnej  adoracji. I nagle gawiedź dowiedziałby się, że ten „niezależny komentator”  telewizyjny żyje z tych samych pieniędzy co politycy. Czyli z grosza publicznego.  Znając te biznesowe powiązania obserwator już  tak łatwo by kitu  nie łyknął.

Dotychczasowe zachowanie powyborcze liderów politycznych  wyraźnie pokazywały jak uwłaszczyli się na publicznym groszu,  bo mimo spektakularnych porażek i zatrważających publicznych wpadek nic się tam nie zmieniało. I jak sterując tym strumieniem publicznych pieniędzy zapewniają sobie często dośmiertny byt w polityce.  Żegnamy się z nimi tylko podczas ceremonii pogrzebowych. Bo nawet bezczelne łamanie konstytucji i prawa  nie jest powodem w naszym kraju do odejścia z zajmowanych stanowisk publicznych.

A  dobry wynik wyborczy Dudy i Kukiza nie zaskoczył mnie wcale,  bo ja w odróżnieniu od wielu mainstreamowych  dupków rozmawiam z każdym obywatelem, który pojawi się na mojej zawodowej drodze. A normalni ludzie,  obywatele już  nie mogą na te głupotę , chciwość i  bezkarność patrzeć.

Reklamy